Resort chce limitu 240 zł za godzinę. Rezydenci ostrzegają przed skutkami

Dodano:
Lekarz czyta dokumenty Źródło: magnific
Porozumienie Rezydentów OZZL popiera większą przejrzystość finansów ochrony zdrowia, ale ostrzega przed skutkami rozwiązań proponowanych przez resort. Zdaniem organizacji limit 240 zł za godzinę i wymóg pracy przez co najmniej pół etatu mogą pogorszyć dostęp do świadczeń, szczególnie na SOR-ach i w mniejszych szpitalach.

Ministerstwo Zdrowia chce uporządkować zasady wynagradzania i zatrudniania personelu w publicznej ochronie zdrowia. W przedstawionym w lipcu pakiecie zmian resort zaproponował m.in. maksymalną indywidualną stawkę wynagrodzenia na poziomie 240 zł brutto za godzinę oraz wymóg pracy w podstawowym miejscu zatrudnienia przez co najmniej pół etatu. Resort uzasadnia te propozycje potrzebą zwiększenia przejrzystości finansowania, ograniczenia tzw. kominów płacowych i uporządkowania zasad zatrudniania. Są to nadal projektowane rozwiązania, a nie obowiązujące limity.

Propozycje budzą poważne zastrzeżenia Porozumienia Rezydentów OZZL. W swoim stanowisku zaznacza, że zgadza się zarówno z potrzebą likwidacji skrajnych różnic w wynagrodzeniach, jak i zwiększenia przejrzystości finansowej ochrony zdrowia. Zdaniem rezydentów zabrakło jednak analizy tego, jak planowane rozwiązania wpłyną na dostępność świadczeń, kadry medyczne i szkolenie przyszłych specjalistów.

Porozumienie wskazuje, że w publicznym systemie pracuje i jednocześnie szkoli się około 30 tys. lekarzy w trakcie specjalizacji. Zdaniem organizacji zmiany dotyczące zatrudnienia i wynagrodzeń trzeba więc oceniać nie tylko przez pryzmat finansów szpitali, ale również ich wpływu na leczenie pacjentów i kształcenie kolejnych pokoleń specjalistów.

Pół etatu nie zawsze odpowiada potrzebom szpitala

Jednym z głównych zastrzeżeń jest wymóg pracy w podstawowym miejscu zatrudnienia przez co najmniej pół etatu, co w przypadku umów cywilnoprawnych odpowiada w przybliżeniu 80 godzinom miesięcznie. Taki mechanizm nie uwzględnia sposobu organizowania części świadczeń. Nie każdy specjalista jest potrzebny w danym szpitalu przez 80 godzin w miesiącu. W wielu placówkach lekarze są zatrudniani w mniejszym wymiarze, ponieważ wykonują konkretne konsultacje albo określony zakres badań.

PR podaje przykład szpitali monospecjalistycznych, np. psychiatrycznych, w których internista może pełnić funkcję konsultanta wspierającego psychiatrów w diagnostyce i leczeniu problemów somatycznych. Jeśli obecnie jego obecność jest potrzebna przez kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin miesięcznie, zwiększenie wymiaru zatrudnienia do połowy etatu może być dla placówki ekonomicznie nieuzasadnione.

Porozumienie obawia się, że część szpitali zrezygnuje w takiej sytuacji z zatrudniania konsultantów. Pacjenci wymagający dodatkowej oceny mogliby być wówczas kierowani do innych placówek, izb przyjęć czy SOR-ów, co zamiast odciążyć system, mogłoby generować dodatkowe koszty i komplikacje organizacyjne.

Podobny problem może dotyczyć diagnostyki. Organizacja zwraca uwagę, że część badań, np. USG, jest wykonywana przez lekarzy pracujących mniej niż 80 godzin miesięcznie. W małych placówkach taki specjalista może być jedyną osobą zapewniającą określone świadczenie. Sztywny próg zatrudnienia może więc miejscami pogorszyć dostęp pacjentów do badań.

Limit 240 zł. Co z miejscami, w których już dziś trudno o lekarzy?

Drugim budzącym emocje rozwiązaniem jest propozycja maksymalnej indywidualnej stawki godzinowej. Ministerstwo Zdrowia zaproponowało poziom 240 zł brutto za godzinę w publicznym systemie i w lipcu podtrzymało ten kierunek zmian. Porozumienie Rezydentów nie kwestionuje potrzeby przeciwdziałania tzw. kominom płacowym. Zwraca jednak uwagę na możliwy efekt uboczny ustanowienia jednej maksymalnej stawki dla bardzo różnych miejsc i warunków pracy.

Zmniejszenie rozpiętości wynagrodzeń może osłabić finansową zachętę do podejmowania pracy tam, gdzie jest ona szczególnie intensywna, odpowiedzialna lub obciążająca – np. na szpitalnych oddziałach ratunkowych, izbach przyjęć czy w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej.

Jeżeli wynagrodzenie za znacznie spokojniejszą pracę będzie tylko nieznacznie niższe, część lekarzy może – według rezydentów – zrezygnować z najbardziej wymagających dyżurów. Szczególnie trudna sytuacja mogłaby dotyczyć szpitali oddalonych od dużych miast, które już dziś zachęcają specjalistów do dojazdów m.in. wyższymi stawkami.

Organizacja wskazuje także na możliwość wystąpienia innego efektu: maksymalna stawka może z czasem stać się punktem odniesienia również dla osób zarabiających obecnie mniej. Niższe stawki zaczęłyby zbliżać się do limitu, a finansowa różnica między pracą mniej i bardziej obciążającą zmniejszyłaby się.

Rezydenci obawiają się o szkolenie przyszłych specjalistów

Spór nie dotyczy wyłącznie pieniędzy. Porozumienie zwraca uwagę, że problemy z obsadą najbardziej obciążonych jednostek mogą odbić się na lekarzach w trakcie specjalizacji. Niedobory kadrowe na SOR-ach czy w innych częściach szpitala mogą zwiększać presję na kierowanie tam rezydentów, także wtedy, gdy praca w danej komórce nie odpowiada programowi ich specjalizacji. Porozumienie ostrzega również przed sytuacjami, w których lekarze szkolący się pracowaliby bez odpowiedniego nadzoru specjalisty. Mogłoby to mieć podwójny skutek: pogorszyć organizację opieki nad pacjentami i jednocześnie obniżyć jakość szkolenia specjalizacyjnego. Rezydent jest bowiem jednocześnie lekarzem uczestniczącym w udzielaniu świadczeń i osobą zdobywającą kompetencje potrzebne do późniejszej samodzielnej pracy jako specjalista.

Co stanie się z mniejszymi szpitalami?

Największe obawy dotyczą przyszłości małych placówek. Porozumienie Rezydentów uważa, że projektowane rozwiązania mogą sprzyjać konsolidacji podmiotów i ograniczaniu działalności części szpitali powiatowych. Organizacja ostrzega również, że konsekwencją zmian mogłaby być likwidacja części miejsc specjalizacyjnych oraz konieczność przenoszenia lekarzy, którzy już rozpoczęli szkolenie. Są to na tym etapie oceny i przewidywania organizacji lekarskiej, a nie przesądzone skutki regulacji. Porozumienie podkreśla jednak, że właśnie dlatego przed wprowadzeniem zmian potrzebna jest szczegółowa analiza ich wpływu na dostępność i strukturę świadczeń w różnych regionach kraju.

Ministerstwo Zdrowia deklaruje, że celem proponowanych zmian jest większe bezpieczeństwo pacjentów, równy dostęp do świadczeń, stabilniejsze finansowanie placówek oraz bardziej przejrzyste zasady zatrudniania i wynagradzania personelu.

Część zmian dotyczących samych danych o wynagrodzeniach już weszła w życie. Od 5 sierpnia obowiązuje ustawa, która umożliwia Ministerstwu Zdrowia, NFZ i AOTMiT pozyskiwanie dokładniejszych danych o zarobkach konkretnych pracowników medycznych, identyfikowanych m.in. za pomocą numeru PESEL lub prawa wykonywania zawodu. Dane mają pozwolić dokładniej analizować koszty pracy, strukturę zatrudnienia, pracę w wielu miejscach oraz zależności między formą zatrudnienia a faktycznym udziałem w świadczeniach finansowanych ze środków publicznych. To właśnie te informacje mają być jednym z punktów wyjścia do dalszych prac nad regulacją wynagrodzeń.

Źródło: Porozumienie Rezydentów, NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...